Eurosagi ciąg dalszy

ceny walut

Euro w Polsce to temat, który nie zna przedawnienia. Po niedawnych wynikach referendum, które wykazało, że obywatele znad Wisły nie chcą przyjęcia eurowaluty, napływają dane, z których powinni się ucieszyć euroentuzjaści.

Te dane płyną z kilku źródeł. Podczas niedawnego XXIII Forum Ekonomicznego w Krynicy dyskutujący byli zgodni, że istnieją możliwości rozwoju krajów przyjmujących kurs euro za obowiązujący, jak i poza nimi. Unia walutowa to duże możliwości w prowadzeniu skutecznej polityki gospodarczej, ale wynikają też z niej pewne ograniczenia. Jak podkreślono – obie szkoły myślenia mają swoje racje bytu. Jeśli zaś chodzi o dołączenie Polski do eurolandu, przekaz był jasny: należy uzbroić się w cierpliwość.

Wiarę w strefę euro zdają się wyznawać też przedsiębiorcy. Jak wskazują specjaliści, pierwszy od przeszło dwóch lat dodatni index Sentix ma oznaczać koniec kryzysu wspólnej waluty. Są to jednak owego końca pierwsze przesłanki. Zadłużenie eurolandu niezmiennie rośnie, tak samo jak słabo mają się gospodarki państw. Zarządzający funduszami zdają się jednak uważać, że to początek końca kryzysu.

Wnioski pozostają te same, choć wyraźnie czuć poprawnie nastrojów względem euro. Czy ten optymizm poprą Polacy? Na ten czas na pewno wskazana jest cierpliwość i czekanie na dobry moment, by wejść do strefy euro. Minął czas entuzjazmu, ale narodowy pesymizn względem tej waluty również wydaje się być nie do końca uczciwy. W polskiej gospodarce mamy czas, gdy własne sterowanie polityką walutową nam się opłaca, szczególnie w ciężkich ekonomicznie czasach nie tylko nad Wisłą, ale w całej Europie. Wiele wskazuje zatem na to, by czekać, obserwować i uczyć się na błędach. Najlepiej cudzych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *