Falafelonomika stosowana

strategie forex

Kiedy niemal trzydzieści lat temu „The Economist” stworzył indeks Big Mac, nie spodziewano się zapewne, że w 2014 cały czas będzie on publikowany i komentowany. Żartobliwy wskaźnik doczekał się nawet swego bliskowschodniego odpowiednika. Miesięcznik wydawany w Arabii Saudyjskiej, „Majalla”, wprowadził więc własny indeks pomiaru siły nabywczej waluty – Indeks Falafela.

Słowem przypomnienia: Indeks Big Mac pozwala zdiagnozować walutę, a nawet ekonomię, na podstawie cen popularnej kanapki w różnych częściach świata. Powstaje ona z tych samych składników w identycznych proporcjach, jest sprzedawana w jednej sieci restauracji i posiada na ogół podobny status towaru niedrogiego, który jest ogólnodostępny. Dlatego, jeśli Big Mac w USA kosztuje ok. 4.5 dolara, natomiast w Polsce równowartość 3 dolarów, oznacza to, że kurs waluty USD/PLN powinien wynosić 2.00. W tym momencie kurs dolara przeżywa chwile słabości i wynosi 3.07 złotego, zatem polska waluta jest słabsza względem amerykańskiej o 35 procent.

W Polsce ten indeks funkcjonuje, gdyż wydanie 10 złotych na kanapkę nie przekracza zdolności nabywczej Kowalskiego. Co jednak z państwami, których mieszkańcy nie mogą pozwolić sobie na taki towar? Wówczas Big Mac jest dobrem ekskluzywnym, zatem nie będzie funkcjonować jako indeks siły nabywczej waluty. Mając to na uwadze, miesięcznik „Majalla” opracowal indeks falafela. Bazuje on na tym samym pomyśle, funkcjonuje jednak nie na skalę światową, a regionalną (dla Bliskiego Wschodu), a za wskaźnik przyjął nie hamburger, a równie popularną przekąskę falafel, czyli smażone kotleciki z ciecierzycy lub bobu z sezamem.

Wymiana Big Maka na falafel na Bliskim Wschodzie ma tym większy sens, że jest potrawą tanią, powszechną i po prostu lubianą. Kwotą podstawową indeksu jest 10 dolarów. W Izraelu za tę kwotę kupimy tylko 2 falafele. W Kuwejcie – już 4, 8 w Jordanie, w Iraku – 11, Syrii – 14, najwięcej zaś w Palestynie, gdzie przekąski kosztują niecałe 60 centów sztuka. Tam za 10 dolarów kupimy aż 17 falafeli.

Pytaniem bez odpowiedzi pozostaje: czy świat potrzebował kolejnego The Big Mac Index? Czy indeks falafela nie jest przypadkiem opowiadaniem tego samego dowcipu, lub – idąc za gastronomicznym skojarzeniem – odgrzewanym kotletem? Forbes w swoim materiale ukuł już określenie falefelonimki. Już wcześniej wydawało się, że mierzenie siły nabywczej waluty Big Makami jest niepoważne. Stwierdzenie potrzeby modyfikacji żartobliwego wskaźnika na potrzeby bliskowschodniej sytuacji ekonomicznej wydaje się być wręcz absurdem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *