Prezydent kontra prezes

Przyjęcie euro przez Polskę to na dziś dość odległa perspektywa. W czasach niepokojów za naszą wschodnią granicą jest silne lobby, by dołączyć do unii walutowej tak szybko, ja się da. Analizowaliśmy już zarówno nastroje, jak i uwarunkowania gospodarczo-polityczne towarzyszące procesowi wprowadzenia u nas wspólnej waluty. Czas na zestawienie głosów dwóch być może najważniejszych osób w tej sprawie: prezydenta Polski i prezesa Narodowego Banku Polskiego.

Profesor Marek Belka stara się studzić zapały. Podczas niedawnej wizyty w Waszyngtonie podkreślał, że najważniejsza jest cierpliwość. Szczególnie, że – jak powiedział – przyszłość strefy euro jest niepewna. Warunkiem do zamiany kursu złotówki na kurs euro jest „uzdrowienie” tej strefy. Jest to zrozumiałe: nie tylko powinniśmy spełniać wymagania systemu pieniężnego, ale i mieć pewność, że kraj odniesie wymierne korzyści z dołączenia do strefy euro.

Prezes NBP zaznaczył też, że przed dołączeniem do eurolandu polski rynek pracy oraz konkurencyjność muszą zostać poprawione. Przyjęcie euro nie może być celem samym w sobie, należy posiadać pewność, że integracja walutowa nie osłabi żadnej z gałęzi gospodarki w Polsce. Dlatego Belka odradza pośpiech przy podejmowaniu tej decyzji.

Poniekąd na drugim biegunie stoi prezydent Polski, Bronisław Komorowski. Jego zdaniem należy dołożyć wszelkich starań, by jak najszybciej zapewnić sobie gotowość na przyjęcie euro. Głównym argumentem było zwiększenie znaczenia Polski w Europie, które bez wstąpienia do unii walutowej ma być niemożliwe. Prezydent zaznaczył możliwość przygotowania referendum w sprawie przyjęcia euro oraz konieczność dialogu w celu rozwiązania kwestii konstytucji, której zapisy w obecnym kształcie mogą stanowić przeszkodę w przystąpieniem Polski do strefy euro.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *