Telenoweli ciąg dalszy

Problemy z kredytami we franku szwajcarskim będą ciągnąć się jeszcze długo za wszystkimi – bankami, kredytobiorcami oraz… rządami państw, które zdecydowały się na pomoc osobom, które wzięły pożyczki denominowane.

W lipcu tego roku na Węgrzech, pod naciskiem premiera Orbana, państwo udzieliło pomocy osobom, którzy straciły nieuczciwych umowach o kredyty we frankach. Wprowadzono ustawę, która za nielegalne uznaje umowy pozwalające instytucjom na zmianę warunków umowy w sposób jednostronny, czyli bez zgody klienta. Ponadto banki muszą zwrócić zyski ze spreadów uzyskane przez minioną dekadę. Banki zapowiedziały, że ustawę zaskarżą.

Jest to kolejnym dowodem na to, że w sprawie kredytów walutowych żadne radykalne rozwiązanie nie powinno wchodzić w grę. Z jednej strony mamy scenariusz węgierski, który zdaje się potwierdzać, że bezwarunkowa pomoc kredytobiorcom przynosi duże straty bankom oraz może być po prostu nieuczciwe względem osób, które zdecydowały się na – być może droższe i oznaczające wyższe raty – kredyty w walucie krajowej. Ryzyko kursowe jest zawsze wpisane w pożyczkę denominowaną i tylko dlatego, że ktoś poniósł straty, nie jest powodem, by rząd udzielał pechowemu kredytobiorcy pomocy. Mamy też drugą stronę medalu, czyli sytuację niektórych Polaków, którzy spłacili już wartość kredytu, natomiast różnice kursowe sprawiły, że mają jeszcze raz tyle do oddania bankom. To, co stało się z kursem franka po 2008 roku, wyrządziło krzywdę pożyczkobiorcom w wielu krajach Europy i jest to bardzo trudna dla całych systemów finansowych.

Nieczęsto można w ten sposób napisać, ale wyjątkowo dobrze z tej problematycznej sytuacji wychodzi Polska. Rząd, kierując się danymi statystycznymi o spłacalności kredytów walutowych, stwierdził, iż nie ma na ten czas takiej potrzeby. Daje to jasny sygnał, że w przyszłości, jeśli taki problem się pojawi, może być konieczna pomoc państwa, ale też, że politycy nad Wisłą nie dają się porwać chwilowemu trendowi. Nie zmienia to jednak faktu, że jest to kwestia, której w pewnym momencie będzie trzeba stawić czoła.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *